Horoskopy, wróżby, zabobony – dlaczego wierzymy w ich moc?

(fot. www.tasdj.pl)




Czarny kot, pechowa trzynastka, czterolistna koniczyna, słoń z podniesioną trąbą, potłuczone lusterko, kominiarz… Te wszystkie i wiele innych zabobonów-pomaga czy utrudnia ludziom życie? Dlaczego wierzymy w ich sprawczą moc?
Z reguły nie wyszykujemy tego typu wskazówek, a jednak większość zna/ słyszała o różnorakich przesądach i wróżbach:

* nie zostawiać śmieci na podłodze, bo facet zostawi w tańcu,
* swędząca prawa dłoń zapowiada gościa/ lewa- pieniążki,
* powrót do domu po zapomnianą rzecz- koniecznie należy na chwilę usiąść,
*chuchnięcie na znalezioną monetę przynosi szczęście,
*ściągnięcie marynarki przez pana młodego na weselu nie przyczyni się do udanego małżeństwa,
* czkawka – ktoś o tobie w tej chwili mówi,
* kopniak przed egzaminem na szczęście,
* zjedzenie, choć jednego pączka w tłusty czwartek zapewni pomyślność przez cały rok,
* literka „r” w nazwie miesiąca, w którym bierze się ślub zapewni szczęście w małżeństwie,
* pająk oznacza wiadomość,
* torebka położona na podłodze sprawi, że pieniądze nie będą trzymać się właściciela,
* siedzenie na rogu stołu przyczynia się do staropanieństwa.

Czytając gazetę z reguły spoglądasz również na horoskop? Tak, z ciekawości? :-)

Nierzadko odsuwamy racjonalne pobudki, kierując się czy dokonując decyzji na podstawie niczym niepopartych przesądów, zabobonów i przepowiedni.
Pragnieniem każdego człowieka jest być szczęśliwym. Jedne pomagają w uzyskaniu przychylności losu, a pozostałe w oddaleniu zła od człowieka.  Niektórzy twierdzą, że „nie wierzą, ale jak coś może pomóc to czemu nie zastosować”. Inni nie chcąc „pluć sobie w twarz”, że nie zrobili wszystkiego, aby konkretna sprawa zakończyła się pomyślnie pamiętają o tym, aby wziąć ze sobą na egzamin figurkę słonia z podniesioną trąbą.

W trudnych, zabieganych czasach człowiek potrzebuje kurczowo trzymać się czegoś, co da nadzieje na lepsze chwile, nawet jeśli to będzie tylko znaleziona moneta. Jeżeli w pozytywny sposób wpłynie to na powszedni dzień to nie warto rozważać ich racjonalności, ale trzeba pamiętać, jak mówi stare porzekadło - „wszystko dla ludzi, ale z umiarem”.

A może znacie inne, mniej lub bardziej irracjonalne przesądy? :-)


40 urodziny Kate Moss!

(fot.www.mirror.co.uk)
Karierę zaczęła jako nastolatka i szybko pięła się po szczeblach modowej kariery. Jej nietypowa uroda oraz odwaga w pozowaniu zaskakuje i fascynuje. O kim mowa? O ikonie mody jaką jest Kate Moss.
Urodzona w Londynie modelka kończy dziś 40 lat.  Od początku swojej kariery wzbudzała kontrowersje, zarzucano jej min. anoreksję i uzależnienie od kokainy. Współpracowała z takimi firmami jak Dolce&Gabbana, Versace czy Yves Saitnt Laurent. Obecnie jest twarzą  kolekcji perfum Coco Chanel.
Ostatnio pojawiła się na okładce magazynu Playboy z okazji sześćdziesięciolecia pisma. Zapraszamy was do obejrzenie zdjęć muzy


(fot,www.vebidoo.de)

(fot. blog.netrobe.com)
(fot.www.libertaddigital.com)
(fot.www.trendencias.com)
(fot.www.styleheroine.com )
(fot.latelatino.com)
\

Afrodyzjak na talerzu.

(fot.www.jewmalt.com)


Selen, wit. A, witaminy z grupy B, magnez, wapń, cynk, fruktoza…to nie skład chemiczny kremu na zmarszczki, to niektóre witaminy, minerały, makro i mikroelementy,  które przyjmowane regularnie mają duży wpływ na nasze libido i sprawność seksualną. W naszej kuchni mamy całą gamę afrodyzjaków o których nie wiemy, ich regularne spożywanie podnosi chęć na igraszki w łóżku. Podpowiemy Wam co jadać częściej by mieć apetyt na więcej (seksu).

Wątróbka- nie każdy ją lubi ale od czasu do czasu warto ją zjeść (szczególnie polecana panom) ponieważ zawarte w niej cynk i wit. B6 wspomagają produkcję plemników, mają wpływ na prawidłową erekcję oraz utrzymują wysoki poziom libido.

Kakao - pijąc je regularnie uwalniamy w organizmie dopaminę której poziom gwałtownie wzrasta kiedy przeżywamy orgazm.

Nabiał – zawarty w nabiale wapń poprawia przepływ impulsów nerwowych co czyni naszą skórę bardziej wrażliwą na dotyk.

Brązowy ryż – jest źródłem witamin z grupy B, które są niezbędne do wyzwalania energii, bez której w łóżku będziemy tylko spać, te magiczne ziarenka zawierają również magnez który utrzymuje nasze mięśnie w doskonałej formie, a mięśnie to nie tylko bicepsy i kratka na brzuchu.

Orzechy brazylijskie – są źródłem selenu który na wpływ na jakość i ilość plemników, brak selenu w diecie może mieć wpływ na płodność u mężczyzn. Schrupanie 3 orzechów dziennie daje nam dzienną dawkę tego pierwiastka potrzebną naszemu organizmowi. Warto za miast chipsów pochrupać orzechy i nie tylko brazylijskie.

Ostrygi - wywołują mieszane odczucia, ale są smakosze którzy płacą spore pieniądze by ich skosztować, oczywiście surowe skropione cytryną i jedzone wprost z muszli. Skorupiaki te zawierają bardzo dużo cynku który jest niezbędny do produkcji testosteronu. Są też źródłem kwasu asparaginowego który uwalnia testosteron i estrogen. Legenda głosi że Casanova rozpoczynał dzień od zjedzenia na śniadanie 50 sztuk świeżych ostryg.

Miód – to doskonałe źródło fruktozy która szybko się wchłania i wyzwala w nas większe pokłady energii. Jako ciekawostkę podam iż w starożytnej Persji nowożeńcy przez pierwszy miesiąc po ślubie pili codziennie miód i stąd określenie „miodowy miesiąc”.

Arbuz- ten gruboskórny, słodki i soczysty olbrzym to naturalna „Viagra”, zawiera cytrulinę i argininę które uruchamiają produkcję tlenku azotu który odpowiada za rozluźnienie naczyń krwionośnych co skutkuje lepszym dokrwieniem ciała.

Chilli – ta niewielka papryczka ma w sobie moc, jej palący smak powoduje wytwarzanie endorfin które wywołują uczucie przyjemności. Możemy odrobinę sproszkowanej papryczki dodawać do codziennej kawy, jako przyprawę do mięs np. pierś z kurczaka w miodowej glazurze z chilli.

Jak nie przybrać zimą na wadze?


(fot.www.mowimyjak.pl) 



Może pogoda na to nie wskazuje (jeszcze!), ale kalendarzowa zima jest już z nami od kilku tygodni. Jak chyba każdej kobiecie, Wam również ten czas pewnie kojarzy się z wieczornym lenistwem, objadaniem i co za tym idzie- przybieraniem na wadze i paniką, że zbędnych kilogramów przed wiosną już nie uda się nam zrzucić.



Nic bardziej mylnego! Zamiast po zimie stosować katorżnicze diety polecamy lekką zmianę nawyków żywieniowych, która spowoduje, że zachowamy obecną sylwetkę przez wszystkie mroźne miesiące.


Przede wszystkim, w tym okresie, nie rezygnujmy z warzyw! Przy oczywistym deficycie w sklepach tych świeżych, wybierajmy mrożonki, które też zawierają witaminy, minerały czy sporą ilość błonnika. W zdrowym, zimowym menu powinny więc znaleźć się brokuły, fasolka szparagowa, brukselka, kalafior, szpinak, a nawet kapusta. Ta ostatnia jest świetnym źródłem antyoksydantów, z kolei brukselka, ze względu na zawartość bardzo dużej ilości witaminy C, zwiększa naszą odporność. Pamiętajmy też o marchewce (źródło błonnika i karotenu), natce pietruszki (Wit. C) oraz niezastąpionej we wszelkich sałatkach rukoli.


Owoce mają co prawda więcej kalorii niż warzywa, ale zimą jedzmy szczególnie pomarańcze, mandarynki (znajdziecie je teraz w każdym sklepie) i grapefruity, które są znane jako bomby witaminy C (ale także wielu innych cennych składników np. błonnika, flawonoidów). Cytrusy pozytywnie wpływają również na jędrność skóry.


Kolejny ważny składnik naszej nowej diety to ryby, które w okresie zimowym powinny przeważać na mięsem. Są bogate w niezbędne kwasy omega 3 i 6, a także są źródłem sycącego i łatwo przyswajalnego białka.


Z kolei otręby (pszenne, żytnie) oczyszczają organizm z toksyn i poprawiają pracę układu pokarmowego. Zawierają bardzo dużo błonnika, a do tego są sycące, dzięki czemu łatwo poradzą sobie z tzw. atakami głodu.


Zamiast makaronu czy ziemniaków polecamy Wam szczególnie kaszę jaglaną, która poza odtruwającym wpływem na nasz organizm, poprawia także przemianę materii. Jest lekkostrawna, sycąca i pyszna- na pewno znajdzie swoje stałe miejsce na Waszym stole.

Na zakończenie najmniej przyjemna, ale konieczna rada: Drogie Panie, wiemy jak czasem ciężko jest włożyć wieczorem dres i wyjść z domu, ale ruch jest konieczny do zachowania zdrowej sylwetki! Jeśli tego nie lubicie, nie musicie nawet biegać; wystarczą kilkudziesięciominutowe marszobiegi (podczas godzinnego marszobiegu jesteśmy w stanie spalić nawet 500 kalorii!) lub zwykłe spacery. Dotlenicie również swoje organizmy, a przy systematyczności gwarantujemy, że ruch zacznie sprawiać Wam przyjemność.


Jeśli korzystacie z komunikacji miejskiej, wysiądźcie 1-2 przystanki wcześniej i przespacerujcie się ten kawałek. Zamiast ciągle jeździć windą- zacznijcie chodzić po schodach! Podczas schodzenia możemy „pozbyć się” prawie 350 kalorii (w ciągu 1 godziny), natomiast wchodzenie na górę spali ponad 1000 kalorii!


Dobrym pomysłem jest również zapisanie się na siłownię; wykupienie miesięcznego karnetu to koszt kilkudziesięciu złotych, a przynajmniej będziecie miały motywację, aby ćwiczyć 1-2 razy w tygodniu. Polecamy też wcześniejszy artykuł o nowej sportowej kolekcji sieciówki H&M!http://kobieceatelier.blogspot.com/2014/01/h-dla-aktywnych-nowa-kolekcja-sport.html

Jak faceci reagują na ciążę?

(fot.free4web.pl)


Wiadomość o ciąży może powalić mężczyznę na kolana. Popularne dwie kreski na teście ciążowym wyglądają jak wyrok dla artystów, romantyków i wrażliwców. W głowie pojawiają się dręczące i mroczne wizje małego bachora, który podobno jest „owocem wielkiej miłości”. Czy będę potrafił pokochać dziecko? Czy poradzę sobie z większymi wymaganiami? Czy życie zmieni się radykalnie? 



To tylko niektóre pytania, jakie wkradają się do głów tatusiów.
Dotychczasowi artyści zastają wcieleni w rolę pospolitych rzemieślników. Na półkę należy odłożyć poezje, marzenia i pragnienia rozwoju intelektualnego i duchowego. Znacząca część życia rodzinnego będzie się kręciła wokół maleńkiej istoty ludzkiej. Cały tatuś! – zawoła teściowa, zaś biedny facet będzie musiał znosić fochy partnerki, która przeżyje depresje poporodową. Dziecko jest bardzo często przyczyną rozwodu. Kłótnie pomiędzy mężem i żoną stają się bardzo dotkliwe, zaś na romantyzm nie ma po prostu czasu. Z próbą ognia radzą sobie pragmatycy. Nie przywiązują oni wagi do żadnej postaci romantyzmu i z czystym racjonalizmem planują wydatki na przyszłe dziecko tj. kołyska, pieluchy, łóżeczko, ciuszki, wózek, zabawki, książeczki itp. Obecne czasy wymagają pragmatyzmu i odpowiedzialności. Doprowadzi to do sytuacji, że małżeństwo stanie się zwykłą umową pozbawioną duchowych uniesień. Czy uda się tak po prostu wyłączyć emocje? W naszej kulturze zakotwiczył się stereotyp, że faceci są prości, racjonalni i pozbawieni rozbudowanej uczuciowości. Czy reakcje na ciążę są tego dowodem? Raczej nie. 
W naszych czasach, świat mężczyzn coraz bardziej jest kreowany przez kobiety. To kobiety w imię feminizmu i emancypacji chcą zbudować określony ideał faceta. Takie działania na nic się zdadzą, ponieważ nadal znajdziemy zarówno pragmatyków, jak i romantyków. Okazuje się jednak, że romantycy wymierają, zaś pragmatycy w ogóle nie chcą mieć dzieci. W ogóle im się to nie kalkuluje, ponieważ ważniejszy od rodziny jest biznes i spotkania z kolegami. Nie dziwmy się zatem, że reakcje na ciąże będą coraz bardziej emocjonalne, mimo racjonalizacji wszystkich aspektów naszej rzeczywistości.  



Kochanie nie chcę dziecka!

(fot.www.edziecko.pl)



W kraju w katolickim, nastawionym prorodzinnie oraz zakorzenionym stereotypie tzw. „matki Polki” trudno sobie wyobrazić sytuację, w której kobieta świadomie podejmuje decyzje o nie byciu matką. Nieposiadanie dzieci należy wciąż do tematów tabu. Jednakże takie przypadki się zdarzają, bo niby dlaczego kobieta MUSI realizować się w roli matki? Dlaczego decyzja o nieposiadaniu dzieci przez kobiety wciąż wywołuje negatywne emocje?

Trzeba zaznaczyć, że nierzadko dochodzi do sytuacji, w której kobiety przesuwają w czasie termin „pozostania rodzicem”. Dwudziestokilkuletnie panie pytane o planowanie rodziny odpowiadają w większości: „dziecko po trzydziestce”.

Kobiety niepragnące mieć dzieci z reguły dostrzegają więcej wad, niż zalet w samym ich „posiadaniu”. Praca, kariera zawodowa, podporządkowanie czasu, odpowiedzialność, skrócona młodość. Dużym motywatorem do powyższego podejścia jest niewątpliwie zła sytuacja na rynku pracy. Świadomość wydatków związanych z dzieckiem, a trudność w znalezieniu pracy, zatrudnianie na podstawie umów śmieciowych, często podejście partnera, który twierdzi, że „za wcześnie na dziecko” wpływają na decyzje kobiet.

Inną sytuacją jest, gdy kobieta nie chce mieć dziecka, a jest w związku, w którym partner wyraża kontrastowy podgląd. Wydaje się, że taka sytuacja jest nie do przyjęcia przez mężczyznę.

Panowie! Nic na siłę. Musicie wypracować kompromis. Nie stawiać sprawy na ostrzu noża: „albo dziecko, albo koniec związku”. Nie zakładać z góry, że stanowisko partnerki jest ostateczne. Dać czas na przemyślenie. Wróćcie do tematu za miesiąc, może za rok. Warto jest wysłuchać partnerkę i jej powodów niechęci do rodzenia i wychowywania dziecka. Bo przecież takie podejście nie rodzi się „od tak”.

A jeżeli nic się nie zmieni, a uczucia rodzicielskie będą silniejsze od miłości to może trzeba będzie szukać realizacji u boku kogoś innego. I tak samo kobiety: jeżeli decyzja o nieposiadaniu dziecka jest silniejsza niż uczucie do partnera, a wypracowanie kompromisu jest niemożliwa to może trzeba zastanowić się nad rozstaniem.

H&M dla aktywnych! Nowa kolekcja Sport.

(fot.nitrolicious.com)

Świat mody musi nieustannie dostosowywać się do nowych trendów a ostatnio opanował nas szał fitness’u. Podążając w ślad za Ameryką, nagle bardzo popularne stały się takie sporty jak joga, fitness, zumba itd. Producenci odzieży sportowej umiejętnie dostosowali się zarówno do starych jak i nowych dyscyplin i w sklepach sportowych pojawiały się coraz bardziej atrakcyjne fasony odzieży specjalistycznej przeznaczonej do  ćwiczeń i ciężkich warunków. Duże domy mody nie chciały pozostać w tyle. Ile razy na wybiegach można było dopatrzeć się elementów zainspirowanych sportowym luzem!

Również słynna szwedzka sieciówka H&M nie chciała przegapić okazji na udział w rozwijającym się rynku mody sportowej. W 2013 powstała linia H&M Sport, przeznaczona dla aktywnych fizycznie kobiet oraz mężczyzn. Kolekcja 2014 składa się z lekkich, szybko schnących, oddychających i nieprzemakalnych materiałów dostosowanych do różnego rodzaju aktywności (jogging, trekking, yoga etc.), a wszystko to zaprojektowane w duchu nowoczesności i minimalizmu. Do tego jaskrawe kolory fluo na dodanie energii! Już od stycznia w sklepach H&M można będzie dostać biustonosze do ćwiczeń, bluzki, bluzy, legginsy, spodnie, kurtki oraz wiele więcej.

Do czego potrzebna nam odzież sportowa?

Można oczywiście ćwiczyć we własnych luźnych ciuszkach i zaoszczędzić, to nie problem. Ale tak szczerze, dobrze dobrany ubiór sportowy jest bardziej komfortowy przy intensywnych ćwiczeniach jak np. kardio, bieganie czy tennis. Oddychająca i lekka odzież współgra z naszym ciałem podczas ćwiczeń tak, że mimo iż ociekamy potem po treningu, bluzka nie wygląda na przemoczoną. Komfort podczas ćwiczeń jest ważny. Do tego, gdy czujemy się dobrze w ubraniu i wyglądamy fantastycznie, od razu chce nam się działać! Często bywa tak, że nałożony na szybko dres i stary t-shirt zniechęca do wysiłku, a kanapa w domu aż woła aby się na niej położyć  i poćwiczyć mięśnie kciuka na pilocie do telewizora. Mimo wszystko top w mocnym różu pobudza nas do aktywności!

Tak więc panie i panowie, ćwiczycie obecnie czy może macie noworoczne postanowienie, że zapiszecie się na siłownie? Zacznijcie od wprawienia się w sportowy nastrój z kolekcją H&M Sport!