Pyszne ciasto z nutellą bez pieczenia!

(fot. www.doradcasmaku.pl )



Wiemy, że przed Świętami brzmi to raczej nierealnie, ale gdybyście jednak znalazły któregoś wieczora wolną chwilę, możecie ją wykorzystać na przygotowanie pysznego a bardzo prostego ciasta. Można też wykorzystać przepis na szybki deser w Wigilię!


Nie trzeba go piec, dzięki czemu przygotowanie trwa naprawdę krótko!

Jest idealne na Święta, na Nowy Rok czy po prostu jako deser do niedzielnego obiadu.


7 łyżek mąki
7 łyżek mąki kartoflanej
Wymieszać z 1 szklanką cukru
I rozmieszać w 1 litrze mleka
Zagotować aż się zrobi budyń
Często mieszać!
W gorącym budyniu rozpuścić 1 kostkę margaryny (+ opcjonalnie 2 paczki migdałów)
Całość ostudzić.


W prostokątnym/kwadratowym naczyniu poukładać całe, niepołamane krakersy* Lajkonik i przekładać je zimnym budyniem- tak zrobić min. 2 warstwy
Wierzch posypać wiórkami kokosowymi i wstawić ciasto do lodówki na min. 2 godziny.


*Ja proponuje te lekko słone krakersy, bo wtedy ciasto ma idealny, harmonijny smak, ale równie dobrze możecie wykorzystać tradycyjne słodkie herbatniki.

Ciasto będzie jeszcze lepsze jeśli jedną z warstw budyniu zastąpicie własnoręcznie zrobionym kremem Nutella:
150g. śmietany
2 torebki cukru waniliowego
i 50g. cukru roztopić w garnku na małym ogniu.

Dodać 200g. dobrej, mlecznej czekolady
Po roztopieniu dodać przynajmniej 50g. mielonych orzechów.
Całość dokładnie wymieszać, wystudzić i tak przygotowany krem rozprowadzić na krakersach.

Smacznego!

Zdążyć przed gwiazdką – czyli jak nie dać się zwariować.

(fot. uroczystosci.wieszjak.polki.pl)


Niewątpliwie świąteczna atmosfera budzi w nas gorące uczucia. Radość, miłość, przyjaźń, ale często również zdenerwowanie, złość i załamanie nerwowe. Czemu się tak nakręcamy w okresie świątecznym?

Przecież ma to być czas spokoju w rodzinnym gronie. Jednak najczęściej to właśnie rodzina doprowadza nas do szaleństwa. Staramy się wszystkich zadowolić, będąc idealną panią domu, restauratorem oraz Świętym Mikołajem na raz. Oto przykładowa lista zadań jakie czekają większość kobiet przed „pierwszą gwiazdką” :
Posprzątać cały dom, zrobić pranie, uprasować obrus, zrobić zakupy spożywcze, kupić prezenty (zwykle wiąże się to z wycieczką do kilku galerii handlowych), przygotować potrawy, nakryć do stołu, przybrać świątecznie dom, szybko jechać po choinkę bo się zapomniało, jeszcze szybciej biec do sklepu po papier prezentowy bo się skończył i taśmę klejącą (której jakoś nigdy nie ma gdy jest potrzebna), zanim przyjdą goście nie spalić domu usiłując gotować, ubierać się i malować na raz.

Brzmi znajomo? Co roku atmosfera świąt wywiera na nas niesamowitą presję. Staramy się spełniać wygórowane oczekiwania, że wszystko tego dnia ma być perfekcyjne i świąteczne. Zastanówmy się jednak, dlaczego? Narzucany nam obraz idealnej kolacji wigilijnej jest sztuczny, wykreowany głównie przez speców od marketingu aby sprzedać kolejne miliony butelek Coca Coli. Jeżeli święta to czas pojednania, spotkania się z rodziną i bliskimi to powinniśmy się na tym skupić. Przecież to nasza rodzina, jeżeli spalimy rybę, przesolimy zupę grzybową lub zapomnimy przygotować kapusty z grochem to nic się nie stanie. Zrozumieją. Ba, może nawet się pośmieją. Świąteczna atmosfera nie tkwi ani w choince, ani w potrawach czy dekoracjach, nawet nie w prezentach. Chodzi o to aby się spotkać, miło spędzić razem czas i cieszyć się świętami, a nie wyrywać sobie włosy z głowy z nerwów.

Oto kilka sposobów na zrelaksowanie się podczas świątecznego ferworu przygotowań:

· Nigdy nie gotuj w kreacji na wieczór, zawsze się czymś pobrudzisz więc włóż dres i uniknij paniki.

· Nie wymyślaj sobie za dużo zadań. W jeden dzień nie dasz rady przygotować 12 potraw, posprzątać domu i zrobić się na bóstwo. Może zleć zrobienie kilku potraw swoim gościom? Albo posprzątaj tylko tą część domu w której zamierzasz urządzić kolację.

· Nie wstawaj skoro świt 24 grudnia. Spokojnie, wyśpij się, wstań, wypij kawę i zacznij działać.

· NIE PANIKUJ! Jak poczujesz, że powoli tracisz nerwy to na dosłownie 15 minut rzuć wszystko, zrób sobie herbatkę i idź na kanapę. Pooglądaj trochę telewizyjnych głupot, poczytaj, zdrzemnij się, pogap się w przestrzeń. Wszystko jedno. Byle byś przez 15 minut dała sobie spokój.

· Zastosuj metody relaksacyjne. Rozłóż sobie matę do yogi lub zwykły ręcznik na podłodze, połóż się i zacznij napinać i rozluźniać różne mięśnie ciała. Wykonaj psa z głową do góry i do dołu (proste ćwiczenia yogi).Podnieś się, wyprostuj i stań na palcach, maksymalnie wydłuż swoje ciało. Następnie pochyl się do przodu rozluźniając mięśnie rąk. Złap się za łokcie, wciąż pochylona do przodu, ciągnij do dołu pamiętając o prostych nogach. Możesz się również porozciągać w dowolny ulubiony sposób. Po prostu seria kilku prostych ćwiczeń pomoże rozluźnić napięte mięśnie, a przypływ endorfiny (hormonu szczęścia) wprawi w dobry nastrój. Endorfiny może dostarczyć nam również czekolada, śmiech oraz orgazm!

· Nie lubisz yogi? Nic straconego. Idź na spacer. Bierz psa albo idź sama. Pooddychaj świeżym powietrzem. Dotleniony mózg lepiej skupi się na czekających cię wyzwaniach.

· Poproś o pomoc. Możesz uważać, że sama dasz radę, że nikt ci nie może pomóc ale to bzdura. Zagoń swojego mężczyznę do pracy. Uwierz, będzie wolał ci pomóc nakryć do stołu i odkurzyć dom niż potem słuchać cały dzień twoich narzekań jak to” wszystko zawsze musisz robić sama”. Masz dzieci? Niech też pomogą! Nie ma oglądania cały dzień, tylko pomagamy mamie w przygotowaniach! Spędzasz święta ze znajomymi? Tym bardziej możesz ich zaangażować do pomocy, wspólnie ugotowane jedzenie będzie smakowało lepiej ;)

Tak więc sama widzisz. Święta nie muszą być opłacone twoim dobrym samopoczuciem. Podziel się obowiązkami, porzuć sny o idealnej kolacji jak z okładki, i ciesz się chwilą. To wszystko jest oczywiste mówisz, ale nie działa. Właśnie że działa. Problem z tym, że zwykle same nie chcemy sobie pomóc. Jak usuniemy upartą siebie jako przeszkodę to wigilijna kolacja stanie się przyjemnością. Może nawet zdążysz się wykąpać ;) Polecamy nasz artykuł o kąpielach z dodatkiem olejków eterycznych, tak w ramach przedświątecznego odprężenia!

„Sex…psssss…ciszej proszę”

(fot.www.glamki.pl )


Ostatnio zastanawiałam się czy polskie społeczeństwo naszpikowane jest nadal średniowiecznymi hasłami podtrzymywanymi przez kręgi społeczne, czy jednak dochodzi do rozmrożenia skostniałych obyczajów i sex nie jest już tabu dla wszystkich.
Odnoszę wrażenie że mimo licznych artykułów o seksie i jego odmianach, nadal w niektórych tkwią utrwalone przekonania o tym że "jest on nieczysty" i czytając wzmiankę o prezerwatywach smakowych ich lica płoną z zawstydzenia, a ciekawość pcha ich dalej.
Nie potrafimy rozmawiać otwarcie o tym co nasz podnieca, w czym dobrze się czujemy.
Nie wyobrażamy sobie jak powiedzieć partnerowi o naszych potrzebach i próbować zmienić monotonię w sypialni, zasypiając z poczuciem winy że to co nam chodzi po głowie jest czymś złym i wypaczonym. Odwagi krzyczy ciało, a w głowie miliony pomysłów i nowych możliwości na rozniecenie małżeńskiego łoża. Może warto zaryzykować kupić lateksowy strój policjantki zakuć partnera w kajdanki, wlepić mu mandat który odpracuje społecznie liżąc nam sutki z bitej śmietany.
Nie warto tłumić w sobie potrzeb, trzeba próbować i eksperymentować. Przy okazji wizyty w jednym z warszawskich „sex-shopów” przeglądając przebrania słyszałam rozmowę dwójki ludzi w wieku około 35-40 lat, pani upierała się na kajdanki a pan na strój pielęgniarki, zbytnio nie tocząc dyskusji kupili to i to. Wiem jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale być może to początek końca epoki skostniałych zasad pożycia małżeńskiego i początek odwagi odkrywania w sobie swoich potrzeb.Badania TNS OBOB prowadzone w 2011 pokazują, że częściej sięgamy po gadżety erotyczne i chętniej korzystamy z porad seksuologów przy rozwiązywaniu naszych problemów, jesteśmy bardziej świadomi swojego ciała i naszych potrzeb. Oby odsetek takich ludzi wzrastał i takie zachowania nie były kierowane ciekawością, a świadomym wyborem.


W sukni ślubnej, przez historię.


Każda z nas wie jak ważna jest TA suknia. W wyborze ślubnej kreacji dzielmy się na tradycjonalistki, fashionistki, księżniczki i odważne ekscentryczki. Suknia w pewnym sensie ma odzwierciedlać naszą osobowość.
Nowa wystawa muzeum Wiktorii i Alberta (V&A) w Londynie, oferuje przekrój dwóch wieków mody ślubnej. Od projektów znanych projektantów takich jak Norman Hartnell, Charles James, Christian Lacroix czy Vera Wang  przez suknie noszone przez celebrytów (Dita Von Teese, Gwen Stefani) aż po ślubne stroje zwykłych kobiet. Każda suknia zostanie opatrzona dokładnym opisem kto ją nosił, jaką była kobietą i co wypłynęło na jej wybór. Kuratorzy muzeum postarali się umożliwić zwiedzającym wgląd w intymne historie właścicieli sukni.
Koordynator kostiumów Keira Miller poświeciła dużo pracy w doprowadzeniu do perfekcji tej wystawy. Muzeum pokaże około 70 sukni ze swojej pokaźnej kolekcji oraz wypożyczonych czasowo od właścicieli kreacji. Do tego oczywiście wyeksponowane będą różne ślubne akcesoria.
Strona muzuem V&A udostępniła zdjęcia kilku eksponatów jako przedsmak przed oficjalnym otwarciem wystawy w Maju 2014 roku. Trzeba przyznać, że są imponujące i zaskakująco zróżnicowane. Każda jest wyjątkowa. Szczególnie zapadła nam w pamięć jedwabna czerwona suknia pokryta prześwitującym materiałem, dosyć odważny wybór na ślub przez Monicę Maurice. Intrygujące są dwie fioletowe suknie, jako że nie jest to tradycyjny kolor. Wyjątkowa jest również klasycznie romantyczna suknia zaprojektowana przez Zandrę Rhodes, lekko kremowa i marszczona, z elegancko opadającego delikatnego materiału.
Bilety można już rezerwować online, £13.50 za bilet dla dorosłych.
Wystawa będzie trwać od 3 Maja 2014 roku do 15 Marca 2015. To może majówka w Londynie w tym roku?

Więcej na temat wystawy dowiecie się na stronie muzeum: http://www.vam.ac.uk/content/exhibitions/wedding-dress-1775-2014/













Tutaj możecie zobaczyć niektóre eksponaty: http://www.pinterest.com/vamuseum/wedding-dresses-savethedate/


wszytskie fotografie  http://www.pinterest.com/

Mała Syrenka w obiektywie Tima Walkera.



"Daleko, daleko od brzegu, gdzie woda jest niebieska jak chaber i czysta niczym kryształ, gdzie jest tak głęboko, że nawet gdyby poukładać jedna na drugiej  kilkanaście dzwonnic, i tak nie sięgnęłyby dna. Tam właśnie mieszka król morza i jego poddani.”
Fotograf Tim Walker dosłownie zagłębia się w tajemniczy świat Syren, reinterpretując sławną baśń Andersena, Małą Syrenkę.

Na początek kilka słów o samym artyście. Tim Walker jest brytyjskim fotografem mody, na stałe związany z magazynem Vogue ale chętnie współpracującym także z innymi  jak „W Magazine” . Jego pracę są częścią ekspozycji w londyńskim muzeum V&A. Ostatnio oprócz fotografii tworzy również krótkie filmy, takie jak jego najnowsze dzieło „Suspension of Disbelief” z modelką Kirsten McMenamy w roli głównej.
Walker stworzył też film zainspirowany sesja „Far, Far From Land” dla magazynu "W". Muza fotografa, McMenamy, w srebrnym rybim ogonie pozuje do zdjęć zamknięta w szklanym zbiorniku napełnionym po brzegi wodą. To się nazywa poświęcenie dla pracy. Syrena w którą wciela się Kirsten jest więźniem, trzymanym daleko od ukochanego morza. Jest blada, ma lekko przekrwione oczy, surowa i jakby nie z tego świata. McMenamy  nie jest konwencjonalną pięknością, dlatego tak dobrze współgra z ideą tej sesji. Tim Walker przedstawia Małą Syrenkę w wyjątkowo romantycznej interpretacji. Można by rzec, że wręcz gotyckiej; zardzewiały po bokach zbiornik – klatka syrenki, ona sama zawieszona w mętnej wodzie otulona czarnym tiulem sukni. Świat wokół niej jest szary, rozpadający się i nieprzyjazny, a ona sama spragniona wolności morza. Daleko tej syrenie od jej cukierkowej odpowiedniczki Disney’a.
Na niektórych zdjęciach syrena  jest poza swoim szklanym więzieniem, jednak  wciąż schwytana na lądzie. McMenamy pozuje fenomenalnie, usadzona na karłowatym drzewie, z rozpostartymi ramionami  niemal jak męczennica. Styliście W, Jacobowi K. nawet w takiej wymagającej surowości  i braku przepychu sesji udało się przemycić odrobinę luksusu. Oprócz wodorostów, rybackich  sieci i rybich łusek syrenę zdobią perły od Chanel i suknie wieczorowe prosto z wybiegów. Mamy więc zdjęcia gdzie białowłosa McMenamy pozuję w sukniach jak za czasów Tudorów z wielką perłą w ustach.
Film „Suspension of Disbelief” dostępny jest m.in. na  youtube: http://www.youtube.com/watch?v=OekybZnZMDI

Wielbicielkom magicznych podwodnych sesji polecam fotografie Zeny Holloway : http://www.zenaholloway.com/







*wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony  http://timwalkerphotography.com/



Hej! Wiesz, że jesteś piękna?

(fot.best-britney-best.blog.cz)


Media zasypują nas różnorodnymi wiadomościami i poradami dotyczącymi błyskawicznego odchudzania, dietami,  oraz różnymi sposobami poprawiania urody, zabiegami, które "koniecznie" trzeba zastosować. Z reklam dowiadujemy się o kosmetykach, które czynią cuda oraz receptach na poprawę jakości życia.

 Sklepowe półki wypełnione są po brzegi poradnikami zawierającymi odpowiedzi na wszystkie, nurtujące pytania. Media dobijają nas już i tak leżące i jak na złość na każdym rogu, z okładki kolorowego pisma uśmiecha się do nas od ucha do ucha wyretuszowana kobieta z wyczesaną fryzurą i w kreacji od najlepszego projektanta. Czy czytając tego typu czasopisma masz wrażenie, że gdzieś poza nami istnieje inny, lepszy świat? Czy dostrzegając na okładce „idealną” kobietę wątpisz w swoje piękno?
Nie dajmy się zwariować! Nawet pseudogwiazda czy celebryta pojawiający się w co drugim telewizyjnym serialu z nieludzko białym uśmiechem i wygładzoną twarzą jest normalnym człowiekiem ze zwykłymi, codziennymi problemami. 
Jeżeli w podobny sposób wpływają na ciebie kolorowe pisma wiedz i zapamiętaj, że ONI, sławni, piękni i okrutnie zamożni ludzie to mit. Przecież, tak jak wszyscy zarabiają na życie, jedzą, robią zakupy, ścierają kurze, odkurzają, chodzą na wywiadówki, rozwodzą się i również chcą być szczęśliwi. Nie pozwólmy, aby „wyreżyserowane” historie podparte idealnymi, wyretuszowanymi zdjęciami wpłynęły destrukcyjnie na naszą samoocenę. Musisz pamiętać, że stworzona historia na potrzeby dnia nie odzwierciedla rzeczywistości. Nie ma drugiego świata poza NASZYM, nad którym możemy pracować, zmieniać i walczyć o szczęście.
A tak na marginesie. Za każdym razem, gdy natrafiam na tytuł mniej więcej tego typu: idealna kobieta dla mężczyzny albo najpiękniejsza, najseksowniejsza kobieta na świecie to, aż mnie pusty śmiech ogarnia. Nie ma idealnej kobiety, ani idealnego mężczyzny. Każdy ma wady i zalety. Nie ma jednego typu urody, który spodoba się wszystkim. Nie mówiąc już o jednej kobiecie, która swą urodą powali każdego mężczyznę.
Więc.. jeżeli siedzisz w fotelu, owinięta kocem, z myślą, że jesteś mało atrakcyjna, a na pewno mniej niż pokazujące się w telewizji, „zrobione” przez sztab ludzi celebrytki to grubo się mylisz! Nie zatruwaj własnej przestrzeni tylko dlatego, że w ogólnej opinii Angelina Jolie uchodzi za piękną i seksowną kobietę! Jeżeli  mężczyzna kocha to TY jesteś dla niego najpiękniejsza, najseksowniejsza, a nawet, choć każdy z nas ma wady, możesz stać się dla niego ideałem. Uroda, piękno to jedno, a emocjonalna wieź, którą zbudowałaś ze swoim mężczyzną to drugie i NAJWAŻNIEJSZE. Jeżeli MY same nie zmienimy nastawienia o swojej atrakcyjności, nie zaakceptujemy swojego ciała to nawet ukochany mężczyzna, choćby każdego dnia powtarzał tysiące komplementów - nie zmieni twojego nastawienia, a w końcu sam może uwierzyć w to co sobie wmawiasz. 
Jeżeli czujesz się źle w swoim ciele nie czekaj na zmianę, aż spadnie z nieba. Weź sprawy w swoje ręce. I nie pozwól, aby twój mężczyzna czekał na rezultaty! On akceptuje cię taką jaką jesteś. Chcesz z rzucić kilka kilo? To zrób to wyłącznie dla siebie! Połącz przyjemne z pożytecznym :-) Nie zwlekając zakup seksowną bieliznę, dodaj do tego uwodzicielski makijaż oraz zapach i rozpocznij wdrażać swoje postanowienie w życie :-)



Rozgrzej się i zrelaksuj w kąpieli!

(fot. www.ikobiety.pl)


Niestety, jesienna pogoda nas nie rozpieszcza. Jeśli jesteś zmarzluchem, przygotuj sobie domową kąpiel rozgrzewającą. Taki zabieg nie tylko pobudza krążenie, ale również wspaniale odpręża i pięknie pachnie. Skorzystaj z poniższych receptur
.


Kąpiel to przyjemny i sprawdzony sposób nie tylko na rozgrzanie, ale także wzmocnienie organizmu, polepszenie wyglądu skóry oraz samopoczucia. Oczywiście nie chodzi tu o prozaiczne napełnienie wanny ciepłą wodą i zanurzenie się w niej. Z jesiennej kąpieli możesz stworzyć miły ceremoniał.

Zadbaj o nastrój

Wybierz spokojną muzykę, taką, która Cię odpręża i uspokaja. Włącz ją cichutko w łazience, oczywiście zachowując wszelkie zasady bezpieczeństwa. Zapal aromatyczną świeczkę i dopiero wówczas zanurz się w wodzie.

Siła zapachu

Możesz użyć gotowego płynu do kąpieli, ale jeśli marzy Ci się domowe spa, wykorzystaj olejki aromatyczne. Jedne działają pobudzająco, inne uspokajająco, jeszcze inne oczyszczają skórę, zmiękczają ją i wygładzają. Jeśli do kąpieli używasz olejków eterycznych, przed dodaniem do wody należy rozpuścić je w niewielkiej ilości spirytusu, w innym przypadku olejek nie zmiesza się z wodą. Tak przygotowany wlej do wanny z ciepłą (ale nie gorącą wodą) i wymieszaj.

Bez pośpiechu

Aby kąpiel rzeczywiście spełniła swoje zadania, poleż w wannie około 30 minut. W trakcie masuj ciało pod wodą. Po kąpieli nie spłukuj się, tylko delikatnie wytrzyj ręcznikiem. A potem odpręż się na kanapie. W ciepłych skarpetkach i pod kocykiem.

Zastosuj olejki:

*imbirowy - ma intensywny, ostry i słodkawy zapach. Działa rozgrzewająco i wzmacniająco. Poprawia krążenie krwi.
*sosnowy - pobudza krążenie krwi oraz zmniejsza bóle reumatyczne, działa uspokajająco. Idealny na przeziębienia.
*anyżowy - odpręża, wspomaga leczenie migreny, zaburzeń snu. Polecany dla skóry dojrzałej i z tendencją do wiotczenia.
*lawendowy - działa relaksująco i uspokajająco. Intensywnie nawilża suchą skórę. Idealny do kąpieli po wyczerpującym dniu.

Wypróbuj także azjatyckie spa:

Garść goździków, 3 łyżeczki cynamonu i skórkę z pomarańczy zalej wodą i gotuj na małym ogniu ok. 20 minut. Przecedź i wlej do wanny.