Bielizna, nasza druga skóra

(fot.www.wkinach.eu)


Fildekosy, reformy, gorset, halka...to może brzmieć dziwnie...ale to nazwy bielizny w którą ubierały się nasze babki, prababki a czasami nawet nasze mamy.
 Fildekosy to rodzaj pończoch tkanych z przędzy o tej samej nazwie, reformy to mocno zabudowane majtki o długich nogawkach i podwyższonym stanie. Pamiętacie scenę z filmu "Przeminęło z wiatrem" w której Scarlet przed balem trzyma się poręczy łóżka a jej służąca zaciska z ogronmą siła kolejne tasiemki gorsetu? Tym oto elementem damskiej garderoby panie począwszy od XIV w do początku XX w modelowały swoją sylwetkę, usztywniały ją, uwypuklały biust, poskreślały smykła talię. Gorsety były bogato zdobione, wykonane z drogich materiałów, im wyższe urodzenie bądź większa zasobność portfela tym gorset bardziej zdobny i wyszukany. Stosowanie gorsetu bardzo często miał negatywny wpływ na zdrowie użytkowniczek które ściśnięte do granic wytrzymałosci czesto mdlały, długotrwałe noszenie gorsetu deformowało żebra i narządy wewnętrzne...ale co my kobiety nie zrobimy by wyglądać pięknie.  Nasze mamy mogą nam powiedzieć coś o halkach które były noszone pod ubraniem. Moja mama zapytana o halkę powiedziała że były uszyte ze syntetycznych materiałów często obrzyte "gryzącą" koronką, skóra pociła się i nie oddychała.

A współcześnie co się nosi? co mamy w naszych zasobach otwieramy szuflady i co widzimy? Zwykłe bawełniane figi, uwodzicielskie stringi, luźne bokserki, biustonosze...? Tak dokładnie to. ile kobiet tyle upodobań co do bielizny, jej rodzaju, kroju, materiału z którego jest wykonana. Cenimy wygląd, kolorystykę, jakość wykonania i czasami szalejemy w sklepie kupując coś na specjalną okazję. Nasze babcie i mamy mogą nam pozazdrości różnorodności a przedewszystkim dostępności bielizny w zróżnicowanym cenowo asortymencie. Pamiętajmy że nasze zdrowie zależy od nas i wybierając bieliznę dobierajmy ją zgodnie z naszym rozmiarem, nie zakładajmy przyciasnym majtek bo będzie widoczne pod kreacją jak upinają naszę pupę i nie koniecznie estetycznie wyglądającą w przyciasnym majtkach. Polecam każdej z Was wizytę w sklepie  gdzie braffiterka fachowo dobierze nam biustonosz do kształtu piersi i ich rozmiaru. Inny krój biustonosza nosi sie do piersi w kształcie gruszki, inny do tzw. kulek. Nie zmniejszajmy obwodu pod biustem trzeba się pogodzić że nasze super 70 cm pod biustem zamieniło się w 75 czy 80 cm, zakładając na wcisk biustonosz o mniejszym obwodzie spowodujemy że po jego zapięciu na naszych plecach pod bluzką czy sukienką będzie widzoczny wydatny tzw. "wałek".  Dobrze dobrana bielizna potrafi sprawić cuda, spłaszczy brzuszek, wyeksponuje ładnie biust, a nasze pośladki nabiorą krągłości, źle dobrana uwydatni nasze drobne mankamenty.  Pamiętajmy że bielizna to jest ta cześć naszej garderoby w której spędzamy najwięcej czasu, i jest bezpośrednio na naszej skórze która oddycha i się poci. Dobierajmy ją do sytuacji i miejsca, pamiętajmy o estetyce.  Cieszmy się  tym że nasze majtki włożone do kieszeni spodni nie dają znać że tam są, a nasze babcie ledwo co pakowały kilka par reform w walizkę na wczasy.
Wchodząc do sklepu czy stoiska z bielizną pamiętajmy że dobrze jest połączyć wygodę, jakość i cenę w jednym.


Pewnego dnia, w grudniu... recenzja książki

(fot.szeptksiazek.blogspot.com)




                „ (…) nie można zatrzymywać trosk w sercu, bo to trucizna.”
Książka „Pewnego dnia, w grudniu” porusza trudne aspekty życia, które mogą przytrafić się każdemu podczas życiowej wędrówki. Autorka w nienatarczywy sposób wrzuca kolejne życiowe troski do tej układanki - poszukiwanie sensu, miłość, przemijanie, śmierć, ciąża, depresja poporodowa, przyjaźń, seks, choroba, nadzieja.

W grudniowy wieczór, dziennikarka o imieniu Barbara podąża do wydawnictwa z myślą zaprezentowania i wydania napisanego maszynopisu. Zaintrygowana historią pewnej dziewczyny postanawia przelać na papier zebrane urywki z jej życia.

W niniejszej książce mamy do czynienia z dwiema, głównymi bohaterkami, poprzez zaprezentowanie dwóch przestrzeni czasowych. Już na początku książki czytelnik dowiaduje się, że dwie bohaterki, Barbara i Pola nigdy wcześniej nie miały okazji poznać się, a jednak coś lub ktoś sprawił/o, że ich drogi w jednym punkcie się zetknęły. Przypadek sprawił, że dziennikarka dowiedziała się o życiu Poli. Trzeba zaznaczyć, że jest on częstym motywem poruszanym w książce. Czytelnik stawia sobie pytania: czym jest i czy w ogóle istnieje?



„Jednak nitki ludzkich losów tworzą nieraz tak zaskakujący wzór, że nie mamy innego wyjścia, jak tłumaczyć sobie wszystko przypadkiem.”


Niewątpliwie z każdą przeczytaną stroną niniejsza historia wciąga. Czytelnik poszukuje przyczyn motywujących Barbarę do napisania powieści o tej właśnie dziewczynie. Zastanawia się, w czym tkwi jej wyjątkowość.

Większość miejsca na kartkach niniejszej książki poświęcone jest Poli i jej życiu- od dziecięcych lat przepełnione niełatwymi sprawami tj. brak matki, dorastanie przy wciąż pracującym ojcu, śmierć przyszywanej babci, wzięcie na swoje barki obowiązków domowych, gdzieś w tym wszystkim powtarzające się niewytłumaczalne ludzkim rozumem reakcje dziewczynki na stresujące sytuacje. I choć na pierwszym planie jest historia o Poli, w tle, gdzieś pomiędzy obszernymi opisami o niej, można zapoznać się z osobistą historią dziennikarki. Z mojego punktu widzenia, przewrotnie ta właśnie opowieść bardziej intryguje, wywołuje emocje, zmusza do zadumy. Barbara walcząca z nieuleczalną chorobą, poszukująca nadziei, powoli godząca się z własnym przemijaniem. Często wraca do minionych lat, w którym popełniła nieodwracalne, jak się okazało nietrafne decyzje i związanymi z nimi konsekwencjami – dokonana aborcja na rzecz ówczesnej miłości, rozstanie, samotność i stale tkwiące uczucie braku akceptacji, pogodzenia się z decyzją o usunięciu ciąży. Niepodważalnie historia Poli wpłynęła na życie Barbary.

Gorąco polecam „Pewnego dnia, w grudniu”, bo jest to historia niejednoznaczna -podrzuca czytelnikowi materiał do rozważań i dyskusji o niełatwych aspektach życia.



„Czasem jedna chwila waży na całym życiu, lecz niezwykle rzadko zdarza się, byśmy potrafili ją rozpoznać.” 




Weselny Pałac Kultury: Polska Gala Ślubna

(fot.www.zankyou.pl)




Już za kilka dni w Pałacu Kultury i Nauki odbędą się targi ślubne „Polska Gala Ślubna”.  Podczas weekendu 11-12.01 w PKiN zrobi się biało i weselnie, gdy na te dwa dni powierzchnia 10 tys.m2 zapełni się stoiskami ponad 200 firm oferujących wszystko związane z modą ślubną, od sukni dla panny młodej aż po drobne akcesoria
.

Główną atrakcją targów mają być pokazy mody sukni ślubnych najlepszych projektanów z całego świata. Niedzielny pokaz frimy ANGEL będzie podobno z udziałem gwiazd filmu i telewizji.
Na targi możemy wybrać się w godzinach od 10 rano  do 18 po południu, wstęp jest płatny i kosztować nas będzie 20 zł przy wejściu. Na miejscu będzie można zakupić suknie ślubne w cenie hurtowej (suknie już od 600 zł) a do tego producenci proponują nam 80 %  rabatu na kolekcje z 2013, oraz suknie wizytowe dla mamy, teściowej, druhen i gości weselnych. Organizatorzy kuszą również konkursem, gdzie główną nagrodą jest podróż poślubna na wyspy Bahama oraz darmowe wykonanie makijażu i fryzury ślubnej podczas targów.
Niewątpliwie jest to świetna okazja dla narzeczonych, aby zapoznać z różnymi ofertami. A nawet jeśli nie jest się zaręczonym, to co nam szkodzi po prostu iść i popatrzeć a przy tym dobrze się bawić?

Szczegółowy program do pobrania na stronie www.targislubne.com.

BIQ – gdy glony są naszym sprzymierzeńcem.

(fot.www.labioguia.com)


Naukowcy nieustannie szukają sposobów aby w bardziej ekologiczny sposób wytwarzać niezbędną nam w obecnych czasach do życia energię. Czy możemy sobie wyobrazić dom bez ogrzewania czy prądu zasilającego nasze kochane telewizory, czajniki, komputery, radia czy lampkę do czytania książki?

Dla wielu osób życie bez elektryczności i innych wygód jest niedopomyślenia. Dlatego więc nauka uparcie dąży aby zapewnić nam energię, która jednak nie będzie szkodliwa, dla i tak już zagrożonego środowiska.

Po takim wstępie należy przestawić bohatera tekstu, pierwszy sukces w swojej kategorii, dom BIQ w Hamburgu. Projekt Bio Intelligence Quotient, nazywany jednak częściej domem z glonów, jest pierwszym zupełnie samowystraczalnym budynkiem jeżeli chodzi o elektryczność i ciepło. BIQ został sfinansowany przez rządową fundację „Zukunft Bau”, w tłumaczeniu Budwonictwo Przyszłości.

Na czym to polega? A więc, w dużym uproszczeniu, w otaczających dom z zewntąrz szklanych panelach znajdują się glony. Poprzez naturalny proces fotosyntezy wytwarzają one ciepło, które spalane jest potem w specjalnym generatorze umieszczonym w budynku, aby wyprodukować biopaliwo zasilające dom.

Budynek jest mieszkalny, zawiera 15 lokali o powierzchni od 50 do 120 m2, a w kwietniu tego roku mają się wprowadzić pierwsi lokatorzy.


Projekt daje nadzieję na przyszłość w której większość domów będzie samowystarczalna. BIQ jest ciekawym przykładem pogodzenia natury z technologią, gdzie zainspirowani fotosyntezą i samowystarczalnością roślin naukowcy, inżynierzy oraz architekci wykorzystali ją w połączeniu ze współczesną technologią.

Ginąca umiejętność pisania listów...

(fot.pressmix.eu)


W dobie internetu i krótkich wiadomości sms bardzo szybko zapomnieliśmy, co to jest epistolografia-sztuka pisania listów. Kto z nas pamięta ostatni wysłany w ten sposób list, bądź przechowuje otrzymane listy, kiedy napisaliśmy coś dłuższego niż lista zakupów…wieki temu mówiąc potocznie.

List miał określoną konstrukcje : nagłówek, część wstępną, część główną, zakończenie i podpis.

Ten sposób komunikacji znany jest ludzkości od starożytnych czasów, kute w kamieniu, pisane na korze drzew, papirusach, skórze zwierząt, rozpowszechniły się po wynalezieniu papieru. Były formą komunikacji osób, które nie mogły w werbalny sposób nawiązać rozmowy. Chyba najbardziej znane są Listy Apostolskie zebrane w Biblii, które były przekazem dla przeciwników kościoła, były formą wymiany poglądów, obrony wartości. Listy w zamierzchłych czasach przekazywane były przez gońców, którzy czasami spędzali tygodnie w siodle by przekazać list do adresata. List często był narzędziem do łagodzenia sporów pomiędzy władcami, bądź wywoływał niepokój i prowadził do wojen. Oświecenie i Romantyzm są epokami, w których list przybrał charakter pomostu pomiędzy dwojgiem zakochanych ludzi. Płomienne uczucia i zachwyt obiektem westchnień pozostawiał na papierze piękne słowa, opisy, porównania i zapewnienia o niegasnącym uczuciu. Włożony w delikatne dłonie list od ukochanego czytany z wypiekami na policzkach wywoływał falę westchnień i zachwytów. Panie często pisząc listy do Panów kropiły papier perfumami, dołączały chusteczkę z inicjałami bądź kosmyk włosów, by stworzyć pozory bliskości. Dziś już nikt nie pisze – Twe oczy o Pani są jak gwiazdy, które prowadzą żeglarza do portu; skóra twa w dotyku jak aksamit pachnący konwaliami…echhhh szkoda…To właśnie z listów możemy się dowiedzieć jak wielcy tego świata cierpieli, kochali i zachwycali się ukochaną osobą, jak zmagali się z trudnościami i jakie mieli słabości. Warto sięgnąć do licznie wydawanych zbiorów listów poznać kogoś od tej strony innej niż powierzchowność czy jego twórczość. Polecam listy Osieckiej i Przybory „Listy na wyczerpanym papierze”, cudowna gra słów ich wszelakość i nasycenie sztuką przenosi nas w czasy nam współczesne ale jak odległe. Może nie wszyscy, ale znakomita część z nas ma gdzieś w jakimś pudle na pawlaczu listy z czasów dzieciństwa, które były potrzymaniem znajomości zawartych na koloniach, obozach czy wczasach. Pisane nie poradnie i jak się teraz to czyta to bełkotliwie zaczynając zwykle od zwrotu – w pierwszych słowach mego listu dziękuję, że odpisałaś i pozdrawiam…Ile tam kryje się ukrytych wspomnień, rysunków i zasuszonych kwiatków, pierwszych miłości i fascynacji.



Dziś w dobie internetu odchodzimy od pisania listów, nikt nie pisze i nie wysyła, sieć internetu oplotła cały glob, nie ważne gdzie jesteśmy, ważne żeby był dostęp do sieci. Szkoda że tak piękne słowa zastępujemy symbolami, skrótami i w jednym zdaniu zamykamy całą wypowiedź.

Sylwester w stylu gwiazd- kto zabłysł, a kto zgasł?


Sylwestrowa noc już za Nami. Szampańska zabawa do białego rana odeszła w zapomnienie. Powróciła proza życia :-) Warto na spokojnie przyjrzeć się kreacjom, które królowały na noworocznych imprezach. Niektóre „gwiazdy” zaszokowały swoim strojem. Oceńcie same!
Red Lips


Cleo

Urszula

Joanna Liszowska

Beata Kozidrak

Doda

Doda

Natalia Kukulska

Ewelina Lisowska

Natalia Kukulska

Monika Brodka

Czesław Mozil

Agnieszka Chylińska

Grzegorz Skawiński

Edyta Górniak

Izabela Trojanowska

Maria Sadowska

Justyna Steczkowska

Justyna Steczkowska

Edyta Górniak


             
 źódło zdj : www.nocoty.pl


Kod zapachu... wystawa w Centrum Nauki Kopernik



Pamiętacie film „Pachnidło”? Akcja skupiona była na historii Jana-Baptysty Gernouill’a, chłopaka obdarzonego niezwykłe czułym węchem. Reżyserowi Tomowi Tykwerowi udało się odtworzyć ulotny, ale kuszący świat zapachów przez wizualne medium filmu. Pomimo makabrycznego obrotu akcji „Pachnidło” uchyla rąbka tajemicy warsztatu perfumiarza.

To samo postanowili uczynić kuratorzy Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Wystawa „Zapach – niewidzialny kod” odkrywa przed zwiedzającymi tajemniczy świat perfum. Ekspozycje podzielono na trzy części: ewolucje perfumiarstwa, warsztat perfumiarza (jego narzędzia i surowce) oraz Zapach jako komunikat. Ostatnia część została zaprojektowana przez artystkę Sissel Tolaas, której ekscentryczne prace pojawiły się m.in. w Museum of Modern Art w Nowym Jorku oraz Tate Liverpool. Projekt który przygotowała dla Kopernika analizuje potencjał zapachowy miast.

Podczas zwiedzania wystawy powąchać można odtworzone zapachy takie jak ‘foliatum’ - perfumy majętnych kobiet starożytnego Rzymu czy wodę kolońską z XVIII wieku. Najciekawszym elementem ekspozycji został jednak okrzyknięty stół perfumiarza, gdzie wystawiono 14 podstawowych zapachów służacych perfumiarzom przy tworzeniu kompozycji. Oprócz znanego nam jaśminu czy piżmu, znajduje się tam ambra (wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota) czy kastoreum - wyciek z gruczołów napletkowych bobra.


Wystawa trwa do 19 stycznia 2014 , więc drogie Panie, jeśli chcecie się dowiedzieć co kryje się za waszym ulubionym Chanel No.5 to zapraszamy do Centrum Nauki Kopernik!